Dawno temu zyl sobie pluszowy mis... I uwierzcie mi...byl strasznie wieeeeelki... Wszyscy mogli sie do niego przytulic... A byl tym wiekszy im bardziej byl dla kogos wazny... Jak zapewne wywnioskowaliscie... Musial byc dla kogos wazny...i byc naprawde szczesliwym... i... Tak rzeczywiscie bylo... Ale nastaly dla pluszowego misia ciezkie czasy... Mis kurczyl sie... Tak... Kurczyl sie w oczach... Pewnie juz wiecie dlaczego... Pluszowy mis stawal sie co raz mniej wazny... Pewnego dnia zostal zupelnie sam...bez swojej pani... Teoretycznie powinien zniknac zupelnie... Ale... o dziwo nie zniknal... Zamieszkal w pudelku po zapalkach...byl taki malutki... Zupelnie niezauwazalny... Teraz cierpi... Cierpi bowiem nikomu nie jest potrzebny... I nikt nie chce przytulic sie do niego... I nikt nie chce chwycic go za lapke i popatrzec w oczy... I pocalowac w nosek... Cierpi takze poniewaz widzi inne kochane misie... Cierpi bo nie moze byc szczesliwy tak jak wszystkie pozostale misie... Bo przeciez wszystkie misie sa kochane... A tego misia nikt nie kocha... Ten mis czeka... Czeka az ktos otworzy jego pudeleczko po zapalkach... I wyciagnie go... I popatrzy w jego oczka... I usmiechnie sie do niego... I pokocha... Wtedy pluszowy mis znow urosnie... Urosnie tak wielki by kazdy mogl sie do niego przytulic calym cialem... I jeszcze zostalo miejsca... Niestety mis czuje ze milosc dla niego nie nadejdzie nigdy... Wszystkie misie sa piekne i madre... Tylko ten... Jest brzydki i glupi... I tego strasznie sie boi... O teraz go widze... Siedzi sobie obok pudeleczka po zapalkach... Lka cichutko...w koncu jest malenki wiec nie moze robic tego glosno... I nikt go nie slyszy... I nikt nie patrzy w jego strone... Na dodatek... Jest mu strasznie zimno... Jest malenki... A wiatr silny... I nikt nie chce go przytulic i ogrzac... Cieplem swojego serca... O... Wstal i otworzyl swoje pudeleczko... Wszedl do niego... I przykryl sie swoim malenkim kocykiem... Przeciez jest malutki... I zamknal pudeleczko... Bo jest malutki...